ACH, TO TY :-)
Istnieją słowa, które dla wielu kojarzą się i brzmią jednoznacznie, niejako podskórnie, instynktownie przypominają niezapomniany głos Marka Grechuty w utworze z roku 1986 ,,Wiosna, ach to ty”. I choć tekst piosenki przeprowadza nas dynamicznie przez wszystkie pory roku, to zarówno tytuł jak i rytm malują przed oczami obraz wiosny. Nie wiem czy najpiękniejszej, bowiem każda kolejna jest podobnie wyrazista, odrębna, specyficzna. Po prostu wyjątkowa. I tak jak nie potrafię odgadnąć, przewidzieć czym zaskoczą mnie następujące po sobie pory roku, tak mogę opowiedzieć jak niezwykła jest dla mnie wiosna tegoroczna, która trwa, czaruje, ma się w najlepsze, codziennie z rana zaprasza i odkrywa nowe barwy, raczy niespotykanymi zapachami.
Tak jak kilkanaście dni temu, podobnie jak w przywołanej piosence, ,,zapachniało, zajaśniało”, spontanicznie, bezwiednie sięgnąłem po aparat fotograficzny i korzystając z wolnego dnia, od wczesnych godzin wprosiłem się do ogrodu Sąsiadów :-). Starego, sędziwego, nadszarpniętego zębem czasu, z równie wiekowymi, rozłożystymi drzewami owocowymi, przywołującymi szczeniackie lata, kiedy na podobne wspinałem się z kolegami podczas zabaw. Drzewa takie były przyjazne, często pochyłe, o szerokim pniu, z nisko rozwidlającymi konarami, na które łatwo było się wślizgnąć, by poszukać dogodnego miejsca na kryjówkę, pod osłoną liści, z dala od wzroku kogoś starszego 🙂
Można rzec, że ogród Sąsiadów mam kilkanaście metrów od domu, po prostu po drugiej stronie ulicy, vis a vis wejścia. Przy samym ogrodzeniu rośnie wysoka jabłoń, przede wszystkim to ona przyciągała najmocniej mój wzrok. Nieopodal wysokie grusze, ciut dalej śliwa, wiśnie, pigwowiec zwyczajny, znany szerzej, ale też urodziwy katajski, o delikatnym kwieciu. Stare, spróchniałe pnie, ptasie dziuple, towarzyszące dzięcioły.
Wysokopienne jabłonie oraz inne sędziwe drzewa owocowe, które jeszcze niedawno dodawały kolorytu polskim krajobrazom, znikają bezpowrotnie. Zastępowane są modnymi roślinami ozdobnymi. A przecież jabłoń w europejskiej kulturze jest symbolem radości i obfitości, drzewem upragnionym i kochanym. W każdym razie, przekraczając bramkę, znalazłem się jakby w innym świecie, miejscu usytuowanym prawie w ścisłym centrum miasta, z nieodległym Rynkiem, do którego mam raptem dwieście metrów, ale w oazie zieleni i kwiatów. Tego dnia ogród ten gwarantował mi spokój i prywatność. A co w nim wyszukałem, oceńcie sami 🙂
Warto przystanąć, w przyrodzie zmiany następują dosłownie z godziny na godzinę, najlepszym przykładem są poniższe zdjęcia. Po kolejnych dziesięciu dniach, na gałązkach nie było już ani jednego płatka. Cud Natury, zza szyby mknącego samochodu, a nawet przechodząc szybkim krokiem, umyka to co najpiękniejsze. Misterność, artyzm, elegancja, estetyka, powab. Istny fenomen.
Widzę sam po sobie, jak wiele tracę. A wystarczy przystanąć, pochylić się, otworzyć szerzej oczy. Chcieć poznać i zrozumieć. Dotknąć sobą. Poczuć bliskość. Aż na usta cisną się słowa, że podobnie jest w życiu, tak z przyrodą, tak też z drugim Człowiekiem.
Na początek więc ogród – sad 🙂 a jeśli spodoba się taka formuła, za kilka dni zaproszę was na kolejną porcję wiosny 🙂



































Na koniec polecam wpis sprzed kilku już lat, dotyczy on bowiem drzew owocowych i pewnej pięknej tradycji, może warto do niej powrócić, a wówczas takie obrazy jakimi się dzielę, każdy może mieć blisko siebie 🙂

M.
19 maja 2022 19:14Dobry wieczór, Błażej wiosna to piękny czas i jedna z moich ulubionych pór roku, gdyż uwielbiam jak wszystko zaczyna tętnić życiem i budzić się z zimowego letargu. Mój ulubiony miesiąc to Maj, gdyż już wszystko zaczyna kwitnąć i otaczający Nas Świat staje się kolorowy i czuć mnóstwo zapachów, to wszystko sprawia, że Człowiek czuje radość w sercu. Miłego wieczoru
admin
19 maja 2022 19:25Dobry wieczór Michale 🙂
Sięgam pamięcią w przeszłość, i raczej w takim wymiarze nigdy nie doświadczałem wiosny. I nie mam nawet na myśli fotografowania. Mnóstwo piękna gromadzę w sobie, nie wyjmując nawet aparatu. Po prostu mocno zwolniłem, czerpię garściami.
Pozdrawiam Serdecznie 🙂
Beata
4 czerwca 2022 18:42Przeglądam, czytam i zachwycam się pięknem detali. I przyszło mi do głowy, że dzięki takiemu a nie innemu obiektywowi odkrywamy jeszcze inną część świata. Można widzieć szeroko, pejzażowo, można teleobiektywem uchwycić ptaka w locie, a można też dostrzec detale, których gołym okiem nie wychwycimy. Pięknie💚
admin
4 czerwca 2022 19:00Owszem, odpowiednie szkiełko pozwala smakować, delektować się pełniej, a tak zwyczajnie, to robić coś dla przyjemności i z przyjemnością 🙂 tym bardziej, że wszystko dokoła umyka w takim tempie, że droga od uwiecznienia, przez wywołanie, obróbkę i późniejszy zachwyt jest dłuższa, czyli dłużej też nosimy pod powiekami spotkany gdzieś obraz – kadr. Dziękuję Siostro 🙂