10 LAT…
Szacunek, życzliwość, serdeczność. Bratnia – przyjacielska dłoń. Więź.
Jakże często wspominałem, przemycałem drobiazgi. Bo taką w danej chwili odczuwałem potrzebę. Bo choć słowem, na odległość pragnąłem wyrazić to co we mnie, czystą wdzięczność, podziękowanie. Bo warto. Bo tak powinien wyglądać świat. Relacje międzyludzkie. Wzajemne zrozumienie. Bo dopiero wówczas fundament harmonii, ładu, spokoju, pozwala budować, rozkwitać, spełniać marzenia.
10 lat…
Nie chcę się już powtarzać, przywoływać na nowo znane fakty, którymi dzieliłem się w różnorakich blogowych opowieściach. Dużo tego. Uważny czytelnik zdążył zapewne poznać Nasze imiona, twarze, zainteresowania. ,,Małe ojczyzny” z których pochodzimy, w których tworzymy, żyjemy, rozwijamy pasje, spełniamy się. Realizujemy marzenia, które przed dekadą często były jeszcze uśpione, maleńkie, może zaczynały dopiero w umyśle lub sercu wiercić się, pęcznieć, kiełkować.
10 lat…
Znajomości, dzielonych radości ale i smutków. Zaufania – w coś, w kogoś, pomimo czegoś…
Jeśli ktoś nie zaglądał wcześniej, poniżej polecam pewien wpis sprzed dwóch lat, tam wiele przywołanych wspomnień, myśli, refleksji. Będzie dziś łatwiej poskładać te drobiny w jedną, większą całość. Nadać im sens. Zrozumieć. Prześledzić drogę.
http://naskrajukraju.pl/?p=14075
Kwiecień tego roku. Maleńka miejscowość w przygranicznym pasie. Piękna jej nazwa – Czeremcha. Witająca zapachami i kolorami wiosny. Kolejna ,,mała ojczyzna”. To królestwo Małgosi 🙂 z Jej uroczą ,,Szpakówką”. Trochę czułem się w tym miejscu jak współgospodarz 🙂 Przecież przed 10-ciu laty obserwowałem jak na kartce papieru powstaje rysunek przyszłej ,,Szpakówki”. Kreska po kresce. Pamiętam jak wówczas Małgosia rozrysowywała kolejne pomieszczenie, stwierdzając iż będzie to oranżeria. Dokładnie planowała, nanosiła detale, wówczas jeszcze odległe, w zasadzie zamknięte jedynie w umyśle.
Jakże radowałem się, że pomimo ogromnych odległości, z odległych zakamarków naszego kraju, wyruszaliśmy na podlaską ziemię. Otrzymywałem z drogi sygnały, kiedy o jakiej porze możemy spodziewać się kolejnych Gości 🙂 Ależ lubię takie chwile. Oczami wyobraźni dostrzegam, jak kilometr po kilometrze maleńkie punkciki kierują się ku temu samemu miejscu. Setki kilometrów, powoli umykający dystans, wielogodzinne podróże. By ponownie spotkać się, pobyć razem, powspominać. Usiąść przy podobnym stole jak przed laty. W tamtym czasie dopiero poznawaliśmy się. Wszystko było tajemnicą. Niewiadomą. Czymś co z wielkim prawdopodobieństwem miało być jedynie dziewięciodniową przygodą. Przelotną znajomością. A przerodziło się w długoletnią więź, bliskość, z ogromnymi pokładami serdeczności.
Nie wszyscy mogli dotrzeć, choć pisali, są w kontakcie. Wiem, że kiedy będą czytać te słowa, może jakaś łezka wzruszenia zakręci się w kąciku oka, z obietnicą, iż przy kolejnej sposobności dotrą i oni.
Oranżeria z białej kartki papieru, powitała Nas słońcem, zielenią, przestrzenią. Przed dekadą to przede wszystkim pasja fotografowania połączyła Nasze ścieżki. Choć to uproszczenie, nic nie znaczący skrót myślowy. Bowiem Każda / Każdy z Nas posiada wiele cech, które dopiero przy innych znajdują odpowiedni grunt na wzrost lub rozkwit.
Miejsce to wręcz idealne, by rozstawić sztalugi, eksponować własne prace, przywołać obrazy z wielu spotkań. 10 lat to szmat czasu. Mnóstwo wzruszeń, niezapomnianych sytuacji. Ten kto fotografuje, najlepiej wie, jak pojemny jest poszczególny kadr, ile w nim zapamiętanych barw, dźwięków, smaków, zapachów.


Kuchnia i jedzenie łączy. To zbliża, otwiera na nowe doświadczenia. Sprzyja tworzeniu relacji, budowaniu wspomnień. Identycznie było przed dziesięciu laty, i podobnie jest teraz. Uśmiecham się, iż toskańskie klimaty pozwalały Nam rozkoszować się smakiem serów i wina, i przyjemność ta raczyła Nasze kubki smakowe również na podlaskiej ziemi. Mam ten komfort, iż u siebie nie muszę przestrzegać takich czy innych ograniczeń związanych z reklamą czy lokowaniem produktów 🙂 Czynię to z czystej przyjemności i szacunku do ponoszonego trudu i pasji różnych miejscowych producentów. Jeśli ktoś z Was zajrzy w te tereny, polecam z całego serca Serowarnię ,,Sery z Puszczy Białowieskiej” Adama Lewczuka z Hajnówki. Dodatkowym smaczkiem jest fakt, iż Adam Lewczuk jest prawosławnym księdzem w parafii w Nowoberezowie. Codziennie poświęca się sprawom duchowym a w wolnych chwilach produkuje sery. Ach, jakież to znakomite delicje. Sery z kozieradką, z orzechem włoskim, czarnuszką, rozmarynem i zielonym pieprzem, bruschettą, ziołami, pestką dyni. Wędzone drzewem bukowo – olchowym, lub pleśniowe z przerostem niebieskiej pleśni. Odwiedziliśmy powyższą Serowarnię, smakowaliśmy prosto z półek na których dojrzewają krążki w różnych kolorach i zapachach. Osobiście zapadł mi w pamięć smak sera o nazwie ,,Kopyto żubra” w popiele oraz niebieski lawendowy. Kiedy kolejnym razem wyruszę na Podlasie, adres w Hajnówce pamiętam 🙂 tym bardziej, że dosłownie sto metrów obok wabią inne zapachy, wydobywające się z piekarni. Ach te pączki z kapustą i grzybami, pychota!!!


Pamiętajcie, jedzenie zawsze poprawia nastrój. W ,,Szpakówce” biesiady przy stole to przyjemność nad przyjemnościami!!! Tym bardziej, że mieliśmy własnego mistrza patelni 🙂 Michale, Twoja jajecznica i suflet dosłownie palce lizać. Jubileusz uczciliśmy nad wyraz smakowicie!!! Korzystam więc z nadarzającej się okazji i Dziękuję za te niezwykłe doznania 🙂


Posiłki są okazją do świętowania i celebrowania ważnych chwil w życiu. A przecież takowe one właśnie były. Stąd i mój zachwyt oraz ożywienie na samo wspomnienie tego dobrego, wspólnie spędzonego czasu. Nie mogę nie wspomnieć w tym miejscu o jeszcze jednych doznaniach, to smak babki ziemniaczanej. Po męczącym dniu, ta pulchna, wilgotna, miękka w środku a chrupiąca na wierzchu, pełna aromatu strawa, była apetycznym zwieńczeniem długiego dnia. Ukłony dla Pani, która Nam przygotowała prawdziwie domowe jadło!!! A Tobie Małgoś, za gościnę, za serducho na dłoni każdego dnia od rana do wieczora. Tworzysz piękne miejsce, które już dziś super wpisuje się w klimat Podlasia. Podziwiam nieustannie 🙂 🙂 🙂









Małgosiu, Beato, Beato, Adamie, Piotrze, Arturze, Michale, to był zaszczyt, ze mogliśmy RAZEM fetować te dni. Wyprawa do Rezerwatu Ścisłego w Białowieskim Parku Narodowym to specjalny czas dla Nas WSZYSTKICH!!! Warto w tym miejscu podziękować też Panu Andrzejowi – Naszemu Przewodnikowi, za pełen profesjonalizm ale i lekkość w przekazie, humor, uśmiech, i oczywiście!!! ŻUBRY!!! To „Crème de la crème”, przynajmniej dla mnie coś wyjątkowego tych dni. Z serca – Dziękuję!!!





,,Król Puszczy” to dopełnienie!!! Było zimno tego ranka, ale przygoda przednia!!!






10 lat!!! Wartość, która nie ma ceny. Długo by trzeba pisać, ale nie sposób wyrazić czego wspólnie doświadczyliśmy. Dziękujemy i Pozdrawiamy też tych, którzy nie mogli tym razem przyjechać. Aniu, Mariolu, Jacku, Jarku, byliście w Naszych myślach!!!








m.
20 czerwca 2025 09:09Dzień dobry Wszystkim!!!
Przyjaciele wzruszyłem się, emocje i brakuje mi słów i wyrazów wdzięczności i życzliwości dla Was Wszystkich, że Jesteście i razem wspólnie staramy się spotkać chociaż raz do roku i spędzić ze sobą ten czas i nie tylko na fotografii otaczającego Nas Świata, ale tych rozmowach i na byciem wśród Was o tak dobrych i serdecznych serduchach. 10 lat niby niewiele, a zarazem tak wiele… Dziękuję .
Pozdrawiam Was serdecznie,
Michał
admin
20 czerwca 2025 18:50Dzień dobry Michale,
cieszę się, że dotrwaliśmy dekadę 🙂 trochę tych spotkań było, w mniejszych lub większych zespołach, ale najważniejsze, że nie zagubiliśmy siebie po drodze, nie straciliśmy siebie z oczu. To wartość!!! a czasem spory majątek 🙂 🙂 🙂 Przy okazji w dobrym towarzystwie poznawanie kraju smakuje zdecydowanie bardziej. Bywa, że nawet mandat za fotografowanie mniej boli 🙂 Ech, wspomnienia 🙂 Raz jeszcze Wielkie Dzięki za pyszne śniadania, które codziennie dla Nas wyczarowywałeś. To był dobry czas !!!
Serdeczności 🙂
Błażej
Piotr
10 października 2025 09:49Najpiękniejsze od wiek wieka – kiedy człowiek spotyka człowieka.
wystarczyło pojechać do Rumunii a krąg naszych znajomych powiększył się o tak znamienite osoby.
Dziękujemy za spotkanie i możliwość poznania Was.
Błażeju, jesteś ojcem tej znajomości 🙂
Było pysznie, przytulnie, zabawnie, ciekawie i tak nam było z Wami dobrze, że czuliśmy się jakbyśmy znali się od lat.
Wdzięczni chcemy jeszcze 🙂
admin
10 października 2025 15:57Dzień dobry Piotrze 😉
Dziękuję za dobre słowo!!!
Raduję się drobiazgami, bo jak też umiejscowić spotkania, dotknięcia, otarcia, na długiej linii życia, na osi czasu, dziesiątek lat, codziennych mniejszych lub większych zdarzeń, epizodów, splotów okoliczności, a wreszcie naszych wyborów, palecie barwnych opcji? Prawda, że to drobiazg!!! Ale jakże istotny i ważny, skoro człek za czymś tęskni, przywołuje, powraca wspomnieniem. Znaczy to, że nie było to coś przelotnego, ulotnego, mało istotnego. To niezwykła wartość!!!
I jakże nie doceniać? Aż nie sposób by zagubić i odejść bez wzruszenia, beznamiętnie… bezdusznie…
Wszystko w życiu po coś, najważniejsze by nie przeoczyć, by dostrzec i zrozumieć.
,,wdzięczni chcemy jeszcze”… dumam, może nawet w najbliższych dniach, a nawet godzinach podsunę pomysł – wyzwanie, bo jak marzyć to wzniośle, z rozmachem, póki siły i energia w drobnym ciele. Tak więc odezwę się, a tymczasem wybywam na chwilę, na oddech z tej przywoływanej powyżej osi czasu, by spojrzeć z innej perspektywy, z oddalenia, by nabrać odpowiednich proporcji czy skali…
Ukłony i uściski dla Was!!!
Błażej