TANCERKA POWIETRZA – ZABÓJCA DOSKONAŁY
Czy widział ktoś z was obraz Józefa Mehoffera zatytułowany: ,,Dziwny ogród”? Obraz ten zachwyca barwami, finezją, radosnymi emocjami. Znajduje się on w Muzeum Narodowym w Warszawie. Warto zaglądnąć, obejrzeć. Polecam.
Upalny dzień, istna sielanka, żona Artysty w chabrowej sukni, nagi synek Mehoffera z malwami w dłoniach, drzewa owocowe. Gdzieś w oddali opiekunka dziecka. Niby zwyczajna scena, ogród jak wiele innych. Od namalowania tej sceny minęło już ponad sto lat a zamysł Artysty nadal nie został w pełni rozwikłany. Otóż w górnej partii obrazu unosi się olbrzymia ważka, jakby oderwana od całości, nierzeczywistych rozmiarów, bez zachowania jakiejkolwiek proporcji. Jakby zapowiedź niebezpieczeństwa, śmierci, przemijania. Choć dla innych to symbol radości i tajemniczości. Mógłbym o Mehofferze chwilę dłużej, bo przecież urodził się raptem o kilkanaście kilometrów od miejsca w którym aktualnie mieszkam. Bardzo lubię witraże, w których Artysta się spełniał przez lata (na marginesie polecam niezwykły kościół p.w. św. Elżbiety w wielkopolskim Jutrosinie, w którym spędziłem przed laty kilka godzin fotografując te wspaniałe dzieła) a ogromna WAŻKA z obrazu ,,Dziwny ogród” to jakby witraż właśnie wkomponowany w płótno.
O Sztuce więc może innym razem 😉 a dziś zatrzymam się chwilkę przy niezwykłym stworzeniu, owadzim dinozaurze, bo przecież najstarsze z tych skrzydlatych pojawiły się już ponad 300 milionów lat temu. Bezspornie ważki to najstarsze owady świata. Z podobną budową do przodków, praważek różniących się jedynie gabarytami.
Motyle i ważki, to nieliczne z owadów, które zatrzymują, pasjonują. W przeciwieństwie do innych owadów, które zazwyczaj uważamy za dokuczliwe i szkodliwe, motyle i ważki są powszechnie lubiane. Tę dobrą opinię zawdzięczają w głównej mierze wspaniałemu ubarwieniu, ciekawej konstrukcji, budowy ciała oraz prowadzonemu podczas dnia trybowi życia, który nie jest dokuczliwy, nieprzyjemny dla człowieka. W każdym razie na poznane ponad 30 tysięcy gatunków występujących w naszym kraju owadów, zarówno motyle jak i ważki to prawdziwi ulubieńcy 😉
Zdecydowanie i dla pasjonatów fotografowania.
Z pozoru delikatność, ale jak pokazuje życie i doświadczenie, pozory zazwyczaj są mylące 😉
Chwile już mnie nie było na bagnach. Ciekawy byłem jak wygląda ten teren w miesiącach letnich, kiedy upał, wysokie temperatury skutecznie dają się we znaki roślinności i bytującym wśród niej stworzeniom. Wprawdzie bagna rządzą się swoimi prawami to od miesięcy wiosennych stan wód jest znacznie niższy, a roślinność jakby powolnymi krokami wyczekiwała czasu jesiennego… Oczywiście szata roślinna jest uboższa od wiosennej, mniej kolorowa od jesiennej, to czas lata czasem aktywności skrzydlatych piękności. A jest ich na torfowiskach całkiem sporo.
Kto wie, może wspomniany we wstępie Józef Mehoffer podobnie zakradał się przed laty wokół wodnych akwenów, by ze szczegółami rozrysowywać mapę żyłek z owadzich skrzydełek. Nie przypadkowo ważki stały się obiektem fascynacji artystów zwłaszcza z okresu secesji. Ulubione motywy dekoracyjne inspirowane były nierzadko kwiecistą łąką i kolorytem owadów. Kiedy spoglądam na skrzydła ważek, na maleńkie plamki na ich końcach, to mam wrażenie, że dostrzegam szkiełko witraża obwiedzione ołowianą otuliną lub lutowaną cyną. Skrzydełka przeźroczyste, bezbarwne, w blasku promieni słonecznych mienią się całą tęczą barw. Istne to cuda natury. Od zawsze ważki zatrzymywały. Skomplikowaną budową ciała jak i poruszaniem się. Przecież to istna maestria w locie. Niesłychana zwrotność, szybkość, sprawność. Osiągają te małe istoty prędkości ponad 40 km/godz. Lot do tyłu, gwałtowna zmiana trajektorii, zatrzymanie w powietrzu w bezruchu. To istny fenomen tych małych organizmów. Zastanawiał mnie najczęściej korpus główny ważki, mocno rozbudowany, oraz pokaźnych, ponadnormatywnych rozmiarów oczy. Dziś już nie dziwię się (a może wręcz przeciwnie), jakie siły ukryte są w tym drobnym ciele, skoro lot bez przerw może ważka odbywać na dystansie nawet 4 tysięcy kilometrów. Są to prawdziwie niewyobrażalne dane. Wręcz abstrakcyjne. Oczy składają się z ponad 30 tysięcy elementów, stąd zakres widoczności to aż 270 stopni. Nie dziwi więc fakt, jak bardzo czułe, bystre i płochliwe są to stworzenia. Aparat gębowy złożony jest z parzystych żuwaczek oraz szczęk. Elementy te są tak rozbudowane, że są w stanie przebić skórę człowieka. Mimo delikatności, zwiewności, to tytułowy ,,zabójca doskonały”. Wyposażony w perfekcyjny wzrok, pazury oraz zęby. Błyskawicznie uśmiercają i rozrywają swoje ofiary. Posiadają dodatkowo niezwykły dar. Potrafią ocenić kierunek i szybkość lotu ofiary. Stąd gwałtowna zmiana położenia powodująca oczekiwanie na przysmak a nie bezcelowe uganianie się za nim. To prawdziwe drapieżniki. Może te właśnie cechy pozwoliły im na przetrwanie milionów już lat. Potrafią się przystosować do mocno zmiennych warunków życiowych. W polowaniach przypominają ptaki drapieżne, z instynktem zabójcy.
Już raz ważkom poświęciłem miejsce w jednym z postów bagiennych. Nieustannie owadzie skrzydła są dla mnie impulsem by ponownie skradać się niepostrzeżenie w celu ich obserwacji. Naukowcy uważają, że cudownego wynalazku w postaci owadzich skrzydeł, matka przyroda dokonała tylko raz przed milionami lat. Wszystko co później nastąpiło, to niewielkie modyfikacje. Skrzydła prehistorycznych ważek poznanych ze skamielin różnią się jedynie wielkością, ich rozmiarem.
Owadzie skrzydełka to istny cud technologiczny. Motyl podczas lotu uderza skrzydłami ok 8-12 razy na sekundę. Ważka 20-30 razy, ćmy nocne 50-70, owady takie jak pszczoła ok 190 razy, mucha domowa ok 200 razy, mucha owocowa 250, ulubiony przez większość komar ok 600 razy. Najmniejsze muszki, jakie zostały kiedykolwiek zbadane osiągają ok 1000 uderzeń na sekundę. Najczęściej dźwięk ten nie jest słyszalny uchem ludzkim.
Z naukowego punktu widzenia wszystko powinno być wytłumaczalne i poznane. Kiedy jednak zatrzymamy się by przysiąść na dłużej, kiedy poświęcimy swój czas by obserwować, poznawać… często mam wrażenie, że tak wiele wokół zjawisk niewytłumaczalnych… To właśnie jest ten prawdziwy CUD istnienia.
W sobotnim spacerze po bagnach towarzyszyła mi tym razem Siostra 😉 Mam nadzieję, że te małe smoki (nie wiem dlaczego, ale angielskie nazwy jakby precyzyjniej dotykają istoty 😉 bo czyż nazwa dragonfly nie jest bliższa ?) zainspirują i Ciebie 😉
By wznieść się ponad siebie 😉 w lekkości, dynamice, w umiejętności balansowania, podejmowania decyzji, z trudnościami i wyzwaniami. Podobno stworzenie związane z żywiołem wody uczy nas opanowywania emocji, uczy nas elastyczności. Chyba coś w tym jest, bo każde wyjście z aparatem w teren niesamowicie wycisza, uspokaja, pozwala spojrzeć na codzienność jakby z innej perspektywy, dopasować się, poruszać bez ograniczeń…
Ważki – cudowne tancerki powietrza. W każdym oku kilkadziesiąt tysięcy maleńkich oczek, w każdym osobna soczewka. Precyzyjny system nerwowy potrafi pedantycznie wyliczyć odległość, prędkość, wyprzedzenie przelatującego przysmaku. W prostej linii, to potomkowie olbrzymich, 70cio centymetrowych owadów sprzed milionów lat.
Nie trzeba jednak cofać się aż tak mocno w wyobraźni. Wystarczy spotkać prawdziwego ,,Husarza władcę”, który swoimi gabarytami robi kolosalne wrażenie. Imponujące rozmiary, efektowny wygląd. Wstrzymany oddech gwarantowany 😉 Prawdziwy władca przestworzy. I wówczas nawet bagno stanie się choć na chwilę ,,Dziwnym ogrodem” 😉 nad którym unosi się potężna, zjawiskowa WAŻKA. Prawie jak u Mehoffera 😉
Dziękuję Siostro za przyjemny spacer, za dobry CZAS 🙂










Beata
26 sierpnia 2019 17:30To ja DZIĘKUJĘ za zaproszenie w to magiczne MIEJSCE i WSPÓLNE „polowanie” na ważki. Było niesamowicie i Już by się CHCIAŁO odwiedzić to MIEJSCE ponownie. Tym razem z nadzieją, że ta przepiĘkna czapla jednak poczeka na swój portret i uwiecznienie na blogu 😉
admin
26 sierpnia 2019 18:17Czapla cierpliwie poczeka na swoją kolejność 🙂 tak jak i ja czekam… każde wyjście to inne obrazy, opowieści oraz wzruszenia… I zawsze warto, by być bliżej, by widzieć dokładniej, by poznać… A czapla? Ona już wie o Nas a My o Niej 😉 Pierwsze zapoznanie więc już mamy poza sobą 😉 😉 😉
Dziękuję raz jeszcze 😉
D.
26 sierpnia 2019 17:34Wspaniała opowieść. Tak bogata w piękne detale – słowem i obrazem namalowane. Inspirujesz. Jakże cieszę się że jest takie miejsce w sieci…. 😉. Dziękuję 🙏
admin
26 sierpnia 2019 18:29Pięknie Dziękuję 😉 mam wrażenie, że w sieci jest już wszystko. Ba – po kilkadziesiąt wersji, rozwiązań oraz propozycji 😉 Choć jak doświadczenie podpowiada, Natura za każdym razem zaskakuje czymś innym, nieznanym, świeżym… Ciepło Pozdrawiam 😉
Marcin
26 sierpnia 2019 18:44Świetny tekst, lekkie pióro i duże interesujących faktów. No i zdjęcia…piękne, techniczne i zarazem artystyczne. W zalewie wszystkiego internetowego to miłe, że można trafić na takie treści. Proszę o więcej i pozdrawiam.
admin
26 sierpnia 2019 19:17Dziękuję za bardzo miłe słowa oraz Serdecznie Zapraszam 😉 Pozdrawiam ciepło 😉
Reni
26 sierpnia 2019 21:37Bardzo ładna opowieść o WAŻKACH. Jakiś czas temu odwiedziła mnie jedna z Nich. Uważam to za dobry omen. Dziękuję i pozdrawiam
Reni ♥
admin
27 sierpnia 2019 08:22Ojejku, wpuścić ,,zabójcę doskonałego” pod jeden dach to ryzyko 😉 😉 😉
Istny thriller 😉
Bardzo mi miło, Dziękuję Serdecznie 😉