Sincos

W zaleznosci od kąta

Obraz test

ROZMOWY Z DRZEWAMI

Niezależnie od tego, czy patrzymy na to z perspektywy filozoficznej, naukowej, czy po prostu życiowej, wszystko jest częścią większej układanki. Nie bez powodu sięgam po taką, nie inną książkę, czy jakąś osobę spotykam na swojej ścieżce. Wszystko czemuś służy. O książkach będzie za chwilę. Podobnie z ludźmi. Ktoś pojawia się by zainspirować, ktoś inny by zmotywować do działania, a jeszcze ktoś by przy nim zrozumieć, co to złość, żal, radość. Ktoś pięknie nazwał takie osoby, że są one ,,agentami zmian”. Pojawiają się by coś obudzić, pokazać, pomóc.

Ostatnie wieczory spędzałem z ciekawymi lekturami. Ktoś przypadkowy nawet by nie dostrzegł powiązań, czy stycznych. Przy mojej poduszce bowiem m.in. XVIII tom Dzieł Wacława Sieroszewskiego, zatytułowany ,,Szkice podróżnicze i wspomnienia”, ale też ,,Sekretny przewodnik – po Miejscach Mocy Puszczy Białowieskiej i Południowego Podlasia” – Weroniki Dąbrowskiej.

Sieroszewski – pisarz zapomniany ale i podróżnik, etnograf Syberii. I Weronika Dąbrowska – pisarka, malarka, wizjonerka, praktykująca i nauczająca rozmów z Drzewami. Uprawiająca sztukę filozoficzną, skłaniającą do przekraczania konwencji mentalnych.

Różne epoki, inne czasy, a jakże wiele bliskich relacji i pokrewnych, powiązanych tematów. Tym szczególnie bliskim, wręcz siostrzanym jest Puszcza Białowieska.  

Pozwólcie więc, że zaproszę Was dziś do niezwykłej podróży w czasie. By zanurzyć się w opowieści powstałej w roku 1898 podczas wyprawy Wacława Sieroszewskiego na Podlasie, a szczególnie do Puszczy. Całość ilustruję równolegle fotografiami – to owoc warsztatów – pleneru, który przed tygodniem odbywał się wśród sędziwych drzew. W dalszej części postaram się kilka słów poświęcić też temu wydarzeniu.

,,Puszcza Białowieska uderza nade wszystko przedziwną harmonią rozmiarów i światła. Drzewa bardzo kształtne i wyniosłe nie są jednak ani tyle wybujałe, ani rosną tak zwarto, aby zatracały swą fizjonomię. Zawsze można znaleźć punkt, z którego widać cały osobnik od spodu aż do czuba, skąd można poznać charakter koron i proporcje strzał. Mimo to puszcza nie jest bladą; owszem: jest niezmiernie zieloną. Każda cząsteczka powietrza wydaje się nasyconą tą zielonością, która spływa wraz z słońcem z umiarkowanie gęstego stropu, bije z dołu od bogatego podszycia leszczyny, jałowca, od młodej porośli, od rozmaitych odmian traw, ziół, chwastów, od brudnozielonych mchów i ciemnych jak laur plam jagodnika. Oko pławi się w tej zielonej powodzi jak w ożywczym nektarze. A że drzewa skupiają się w duże, zwarte połacie jednego gatunku, więc spojrzenie wciąż odnajduje nowe kombinacje tonów, zarysów i perspektywy. Jest to niby cudowny poemat, bardzo spokojny, bardzo przejrzysty i bardzo swojski. Każde drzewo to niby wyraz, a wszystkie je znamy. Ale wydane przez ziemię żyzną, wolną, chronione od siekiery i pożaru przez wieki, zachowały właściwy im dobór, porządek i własne prawa, tworzą niezwykle urocze, niespodzianie piękne gaje, sploty – akordy głębokie i tajemnicze.

,,Wszystkim przoduje sosna. Jest jej najwięcej i dorasta tu ona wspaniałych, nigdzie nie widzianych przeze mnie rozmiarów. Robi też wrażenie najbardziej towarzyskiej i uspołecznionej, gdyż częściej od innych skupia się w jednolite bory. Patrząc na nie, łatwo zrozumiałem, dlaczego zwano je niegdyś ,,czerwonymi”. Ognisty odblask pni płynie górą, niby łuna – niby zebrał się tu i błyszczy w promieniach gasnącej zorzy oddział driad w zbroi drobnołuskiej, stalowej u spodu, a pozłocistej w pół ciała. Śmigłe, gibkie, toczone ciała drzew wdzięcznie kołyszą się w wietrze; maja korony zgrabne, niewielkie, o niegrubych gałęziach, tak nieraz ślicznie wygiętych, że wydają się ramionami dziewic, co wybiegły nareszcie na słońce i ruchem lubieżnym, wyzywającym, odwróciły iglastą pierś i pachnące twarze ku tylko co poznanemu niebu.”

,,Świerk co innego. Świerk ma kształt dzwonnicy i charakter mistyczny. Jest abnegatem. Na jego strzelistym, ale brudnym, kostropatym pniu łatwo wykwitają liszaje, śniedź, chętnie wieszają się siwobrode porosty. Całe szczęście, że lubi niby w habit od stóp owijać się w kręgi ciężkich, spuścistych gałęzi, o ciemnym, krótkim igliwiu. To mu dodaje powagi, na tym on gra. Kiedy wiatr wieje, on nie jęczy, nie śpiewa, ale drży, szepce modlitwy, gderze, wygaduje… W mrukliwym, basowym jego szeleście dźwięczy wiele posępnej, męskiej melancholii. Obok rozkosznej sosny albo wiotkiej brzozy bardzo odbija jego mnisia postać, szczególniej gdy wysuwa kosmate łapy i pieści ich wysmukłe kibicie.”

,,Dąb w takich razach poczyna sobie zupełnie inaczej. Mimo gonności pnia, wysokości i gładkości, wygląda potężnie, gdyż tyle jest prawie gruby u szczytu, co u podstawy. Konary kręte, węzłowate, załamują się ostro niby łokcie, którymi chce rozepchnąć sąsiadów. Gdy wyprzedzi sosny i świerki, co mu się łatwo udaje, szeroko rozsuwa gałęzie i wszystko wkoło bierze natychmiast w poddaństwo. W gajach wyłącznie dębowych rośnie obrzednie, ma kolosalnie rozrosłe, żylaste ciało, wspaniałą kędzierzawą koronę, słowem – ma minę wielkiego pana, zdobywcy – rycerza starej daty. Korona na nim, jak kolczuga, pęka w duże, grube ogniwa.”

,,Hoża lipa, elegant grab, prostacza olcha, blada brzoza, histeryczna osina, wiąz, klon, wierzba, jarząb tworzą niższy, wątlejszy tłum puszczy; można nawet spotkać wśród niego grusze i jabłoń, wysokie i cienkie jak trzciny. Poetycznie wyróżnia się smagły jesion o cienkiej, drobno pomarszczonej korze i wytwornej, widlastej koronie z puklami jasnych pierzastych liści.”

,,Zwałów w Białowieskiej Puszczy mniej niż w Syberii, ale więcej niż na Kaukazie. Upadłe szybko butwieją, porastają grzybem i mchami. Przykryte ich całunem drzewo wygląda jak ogromny, smętny sarkofag. Gdy się trafi na szereg takich sarkofagów, leżących u stóp wyniośle wybujałych żywych osobników, dziwne uczucie ogarnia człowieka: nie chce się mówić, myśleć, a siada się i godzinami słucha uważnie, jak szumią w górze gałązki, jak dzięcioł kuje w oddali, jak przepływa promień słońca niby złota wskazówka zegara po rudawym podłożu lasu. Czasem przeleci cicho czarny motyl, szary ptak gwizdnie lub ciekawa wiewiórka wyjrzy z pobliskiej rosochy…”

Nie bez powodu tytuł powyższego wpisu zaczerpnąłem (Weroniko – kłaniam się nisko) z przywołanego ,,Sekretnego przewodnika” – w krótkiej recenzji pochodzącej z książki czytam, iż ,,Jest to przewodnik po Miejscach Mocy Puszczy Białowieskiej dla rozmawiających z Drzewami”

Weronikę poznałem pod koniec ubiegłego roku. Podczas kolejnego spotkania w lutym roku bieżącego otrzymałem od Niej wspomnianą powyżej lekturę z piękną dedykacją. Kiedy ukazało się wczesną wiosną ogłoszenie o planowanych Warsztatach, tym bardziej organizowanych w Małgosinej ,,Szpakówce” w Czeremsze, decyzja mogła być tylko jedna. Jadę by tego doświadczyć. Szkiełkiem, okiem i sercem. Podskórnie czuję, co dla mnie jest jakby dedykowane. Puszcza, to Miejsce, które poznaję niespiesznie od wielu lat. Na początku po omacku, jakby z zawiązanymi oczami. Po kawałku. Choć ten pierwszy raz dostarczył mnóstwo wzruszeń i doświadczeń z wielokilometrowych eskapad rowerowych. Później krok za krokiem, rozkoszując się zapachem, odgłosem drzew na wietrze. Ale jakże odmienne pod każdym względem były minione dni. To niezapomniane spotkanie z Człowiekiem wśród Drzew. Nie wiem, czy będzie mi dane jeszcze kiedykolwiek coś podobnego powtórzyć. Emocje, koloryt, własne wnętrze. Piękny czas.

Bo i o czym zarówno książka, jak też Warsztaty. Już w słowach wstępu Autorka pisze: ,,Nie jest to Przewodnik dla wszystkich, tylko dla tych, którzy czują więcej. Dla tych, którzy mają percepcję nastawioną na odczuwanie, smakowanie, piękno, harmonię, odcienie radości i bielsze odcienie bieli. Dla odczuwających przestrzeń 5 wymiaru, czyli przestrzeń medytacji, kontemplacji, pracy duchowej na poziomie serca jest on bardzo przydatny. Opisuje mistykę sekretnych przestrzeni puszczańskich, niewidzialnych dla szukających mocnych wrażeń i hałasu. Dla słyszących muzykę puszczańskiej ciszy.

,,Puszczańskie miejsca mocy spowite w porannych mgłach są dla umysłów ludów zachodu nieznane, niezrozumiałe, niepoznawalne. Są dla nich pustką, czyli przestrzenią bez interesujących informacji. Jednak to, co dla jednych jest pustką, dla innych może być biblioteką pełną fascynujących doświadczeń. Wystarczy jedynie poszerzyć percepcję o dostrzeganie poza spektrum widzenia twardej materii, by świat pełen przygody otworzył swoją bramę. Czym są dla materialisty chłodne bagienne bezkresy, podmokłe łąki ciągnące się po horyzont? Nudą, pustką, brakiem czegokolwiek. Sekretem przekroczenia bramy jest dostrojenie się do tej krainy. Jest tu coś co przyciąga nieznanym. To przestrzeń pełna uczuć, dziewicza, niewypełniona ludzką kreacją, a więc gotowa na przyjmowanie. Jednocześnie niedostępna, utrzymująca swą dziewiczość za barierą zimy, bagien i czasu. Daje odczuć bezczas, bezmierność, bezbronność, prostotę i oczywistość.”

,,Drzewa są serdeczne, wrażliwe, czułe, i mają swoje zbiorowe Dusze. Ich świadomość i umysły funkcjonują na tej fali, na której bije ludzkie serce.”

,,Jeśli istota żywa funkcjonuje w trybie innym, wolniejszym niż ludzie, to nie znaczy, że jest martwa.”

,,Drzewa nie stawiają się ponad innymi. Jest w nich duch prawdziwego braterstwa, współczucia, współistnienia i współpracy. Ten stan połączenia istot tworzy prawdziwy spokój.”

,,Gdy rozmawiasz z Drzewami to pozwól sobie na bycie z nimi. Na obecność tu i teraz.”

,,Przez praktykę relacji z Drzewami, rozwijasz ,,zmysł udziału”, który należy do kompetencji serca.”

,,To podobne ludziom żywe istoty, tylko istniejące w innych ciałach fizycznych, podejmujące na Ziemi inne zadania.”

To jedynie delikatne dotknięcie. Muśnięcie nieznaczne. Warto otworzyć tę książkę, już poszczególne rozdziały przyciągają swoją zawartością. Jak rozmawiać z drzewami? Jak drzewo widzi człowieka? O czym mówią drzewa? Czym są Miejsca Mocy? Jakie są gatunki drzew? A jakie są ich specjalizacje?

A same Warsztaty? Cóż dodać? Nie chcę pisać, że dołączone fotografie mają same opowiedzieć. Byłoby to uproszczeniem, a na pewno brakiem szacunku z mojej strony w stosunku do Osoby prowadzącej, czyli Weroniki Dąbrowskiej oraz Wszystkich Uczestników. To wszystko bardzo świeże, żyje, wręcz tętni. Już samo Miejsce spotkania jest zjawiskowe. Przytulne, ciepłe, dopieszczane z każdej strony dłonią troskliwej Małgosi. Twój Gościniec ,,Szpakówka”, to prawie jak Brama do Puszczy i wielu innych zakamarków uroczego Podlasia. Długo by można o wspólnym biesiadowaniu, o ciekawych rozmowach, o przysmakach, którymi raczyliśmy kubki smakowe. O nastrojowej muzyce, która towarzyszyła od wczesnych porannych godzin aż do nocnego odpoczynku. Odgłosy kuchennych czynności trwały jeszcze długo, długo po wygaszanych światłach w poszczególnych pokojach.

Agnieszko, Basiu, Rozalio, Kasiu, Ulu, Karolu, Piotrze – Dziękuję Wam, że akceptowaliście moje nieustanne towarzyszenie z aparatem w dłoni. Obecność, która mogła rozpraszać, ale dzięki niej powstała choćby powyższa relacja. Ufam, iż obrazy te będą dla Was pięknym wspomnieniem, że ślad na nich utrwalony będzie miał podobną Moc jak odwiedzane Miejsca Mocy!!!

Jesteście Pięknymi Istotami, raduję się, że miałem zaszczyt uczestniczyć z Wami w tym wyjątkowym wydarzeniu.

Weroniko – Dziękuję, że pokazujesz mi Podlasie od nieznanej dotychczas dla mnie strony. To czas wielu wzruszeń i zatrzymań. Dziękuję za Twoją nadzwyczajną wrażliwość, delikatność i wyczucie.

Małgosiu – to był Piękny, uduchowiony Czas. Dziękuję 🙂

Bądź pierwszym komentującym

Dodaj komentarz