U SKRZYDLATYCH BRACI
Przed wielu laty byliśmy już w tym miejscu, stare to jednak czasy, w zupełnie innych tonacjach barw. Był rok 2013. Wnętrzem byłem wówczas zachwycony!!! Był wprawdzie i niedosyt, ponieważ ołtarz główny nie był widoczny, szczelnie przesłonięty przechodził okres renowacji, ale to z czym się zetknąłem na wiele kolejnych lat nie pozwalało wyjść spod wrażenia i podziwu. Bogactwo aż przytłaczało niezwykłością i rozmachem twórców.
Po kilku latach przeczytałem wypowiedź konserwatora dzieł sztuki, Pana Ryszarda Wójtowicza, iż poprzedni niefortunny remont przed wiekiem, sprawił, że wnętrze zostało ,,zagłuszone” ciemnymi przemalowaniami, które nadały mu pozory patyny. Kiedy więc przed kilkoma miesiącami droga moja prowadziła na zachodnie rubieże kraju, nie mogłem nie skorzystać ze sposobności by zajrzeć do Świdnicy raz jeszcze, by pochylić głowę przed tym fenomenem, że mimo tak nietrwałych materiałów z których kościół został wybudowany, stoi do dziś i zadziwia wytrzymałością konstrukcji i urodą.
Kościół Pokoju w Świdnicy. Stworzony z wiary i pasji, jest miejscem niepowtarzalnym. Po prostu wyjątkowym. To największa drewniana barokowa świątynia w Europie, gdzie nabożeństwa są odprawiane nieprzerwanie od 1657 roku. Przestępując próg, wkraczamy do jakby zupełnie innego świata.
Mam porównanie – polecam wpis sprzed lat – obecna renowacja pozwoliła na wydobycie pierwotnych jasnych barw. A przecież jakże bogata była paleta barw baroku, z której korzystali autorzy wystroju świątyni: jest tu cała gama brązów, ugry, sieny i umbry, jest czerń kostna i czerń sadzy, terra verde, ultramaryna i jaśniejszy błękit nieba. Sięgano także po wielobarwne marmoryzacje i szklisty szypolen, imitujący marmur, kość słoniową czy alabaster. Szypolen – biel polerowana, zwana królewską to technika polegająca na nałożeniu wielu warstw kredy i kleju, które polerowano i pokrywano szelakiem, werniksem z naturalnej żywicy z owadów. Te przejrzyste biele i różnorodne barwy widać teraz wyraźnie szczególnie na prospekcie organowym, kilkukondygnacyjnym, drewnianym ołtarzu, oraz ambonie. W przebogatym wnętrzu to najistotniejsze elementy, które dominują z racji swojej rangi. To trzy ,,swoiste wyspy światła”.


Warto tu zajrzeć jeszcze z innego powodu. To najbardziej ,,anielski” kościół w jakim przebywałem. A wiele ich na swojej ścieżce życia spotkałem. Wszak architekturę drewnianą od lat darzę specjalną estymą. Żadne inne miejsce nie może się równać. Są tacy, którzy twierdzą, że aniołów w świdnickim kościele jest ponad 900. Inni, swoje liczenie przerywali po tysiącu. Są one wszędzie!!! W lożach, na emporach, na stropie. Rzeźbione i malowane. Na prospekcie organowym przysiadły ruchome aniołki z trąbkami, skrzypcami, fletami, rogami, dzwonkami – tworzą niezwykłą anielską orkiestrę.


Może warto specjalnie wybrać się na koncert, a odbywa się ich w świdnickim kościele bardzo dużo, ponieważ po remoncie organów dwa anioły znowu mogą korzystać ze swoich bębnów, które od dwustu lat były nieczynne. Te na stropach jakby unoszą się ponad zebranymi na modlitwę. A przecież wyobrażenie muzykujących aniołów ma długą tradycję. Pierwotnym jej źródłem jest Stary Testament, gdzie niebiańskie istoty występują wielokrotnie. Wizje anielskiego śpiewu i chwały Bożej wielokrotnie pojawiają się w pismach Ojców Kościoła. Są to najpiękniejsze komentarze do biblijnych objawień, a zarazem najpiękniejsze karty chrześcijańskiej myśli o muzyce.


Znakomity polski dyrygent, organista i klawesynista Jan Tomasz Adamus twierdzi, że ,,Kościół Pokoju w Świdnicy to pod względem akustycznym jeden z najlepszych teatrów operowych na świecie i fenomenalna sala recitalowa. Przede wszystkim wspaniale uwydatnia barwę dźwięku i w sposób szczególny ,,kocha” głos ludzki. Intymność tego wnętrza ma siłę wręcz magnetyczną”.
Wypełnione drewnem wnętrze bez gładkich zimnych powierzchni odbijających dźwięki sprawiają, że muzyka brzmi tu klarownie i ciepło, a barokowy wystrój współbrzmi z koncertami i sonatami Bacha. Wszak Kościół Pokoju to miejsce Festiwalu Bachowskiego. Powstał on z inspiracji postacią Christopha Gottloba Weckera, ucznia Jana Sebastiana Bacha. W 1729 roku Wecker został kantorem Kościoła Pokoju, a w liście polecającym Bach zaświadczył, że brał on udział w lipskich wykonaniach kantat i że jego współudział sobie cenił.
To co? Może koncert w otoczeniu aniołów?





Bądź pierwszym komentującym