Sincos

W zaleznosci od kąta

Obraz test

REMINISCENCJE

,,Nagle jakiś szum, jakiś hałas słychać w bóżnicy. Świątynia wypełnia się mężczyznami, gwarem i upałem. Wszyscy tłoczą się wokół chazana, ciężka kotara nareszcie się podnosi. Zapada cisza; czyżby powietrze zastygło? Słychać tylko szum modlitewnych szali. Mężczyźni podchodzą tłumnie do Arki Przymierza. Wyjmuje się z niej wspaniałe Rodały podobne do rozbudzonych śpiących księżniczek. Na ich koszulkach z białego i fioletowego aksamitu błyszczą jak na niebie gwiazdy Dawida, wyhaftowane złotymi i srebrnymi nićmi.

Święte księgi Tory. Chociaż zbliżyć się do nich, do ich migotającego światła, chociaż musnąć palcami, ucałować ich świetlisty blask… Wkładają Rodały z powrotem do Arki Przymierza, z obu stron iskrzą się wysokie świece. Welurowa zasłona opada. Na naszych oczach wszystko staje się ciemnością.

Żeby stłumić smutek, wszyscy zaczynają się głośno modlić. Panuje nastrój pełen krzyku, nabrzmiały białymi modlitewnymi szalami, które rozpościerają się jak skrzydła nad synagogą.

Tylko gdzieniegdzie wyłania się jakiś noc, jakieś oko. Czarne paski szalów falują spiralnie ponad zakrytymi głowami. Szal oddycha, pozwala wymknąć się westchnieniu i tłumi je. Bóżnica mrocznieje. Szale pochylają się, poruszają, wznoszą się, kłębią we wszystkich kierunkach. Szale wzdychają, zawodzą, krzyczą. Gdzieniegdzie ukazuje się biała skarpeta. Wybuchają głosy. Wydawałoby się, że spod ziemi. Szale kołyszą się jak na tonącej tratwie, która pogrąża się w burzliwych falach.

Nie słychać już wcale kantora; zagłuszają go ochrypłe głosy. Wołają, błagają; oby sklepienie mogło się otworzyć! Ramiona podnoszą się, lampy drgają. Tak, tak… ściany rozstąpią się i przepuszczą proroka Eliasza”.

Synagoga w Dąbrowie Tarnowskiej. Jej mury przesiąknięte są podobnymi modlitwami. Wystarczy przystanąć, nadstawić ucha. By wsłuchać się z wielką uwagą w nieustający szmer głosów, dziesiątków szeptów ust szepczących bez ustanku. Zapis ich głosów jakże podobny do powyżej zamieszczonego opisu zaczerpniętego od Belly Chagall, żony słynnego malarza Marca Chagalla. Pisał o niej tak: ,,pisała tak, jak żyła, jak kochała, jak przyjmowała przyjaciół. Jej słowa, jej zdania – to leciutka kolorowa plama rzucona na płótno”.

Mogę się jedynie domyślać, malować ten obraz własnej wyobraźni najpiękniej jak potrafię, jak synagogę w Dąbrowie Tarnowskiej by mogła opisać Bella Chagall. Bo bezspornie piękna to budowla.

Synagoga w Dąbrowie Tarnowskiej usytuowana przy głównym trakcie handlowym ukazywała przyjezdnym gust i majętność żydowskich mieszkańców. Budowniczowie wykorzystali neobarokowe formy aby tchnąć w jej oblicza nową jakość. Działała jednocześnie bryłą, proporcjami, dekoracją i wreszcie kolorem. Na podstawie badań konserwatorskich ustalono, iż pierwotna kolorystyka ścian elewacji oszałamiała feerią barw i odwagą zbliżeń kolorystycznych. Obok siebie pęczniały świeże malachity, kobalty, krwiste kraplaki, soczyste ugry, szlachetne biele. Izolowało ją to z pewnością spośród innych ówczesnych zabudowań, a tym samym szlachetnie wyróżniało. Witraże w oknach ściany wschodniej, oglądane od wewnątrz, musiały również robić niesłychane wrażenie. Poranne światło z niemym łoskotem przebijało się przez szklane łuski tablic mojżeszowych, aby wpadając do wnętrza osiąść z kurzem wznieconym modlitwą szacharit na drewnianej podłodze. W centrum Sali Modlitw wyrastała murowana bima, gdzie odczytywano zwój Tory, wcześniej wyniesiony z drewnianej, polichromowanej szafy aron ha – kodesz. A całość wnętrza opakowana była bogatymi w treści malowidłami. Kontekst architektury, malarstwa, dekoracji, był uzasadniony, był czytelny dopóki synagoga była centrum życia i modlitwy. Potem nastąpiła wojna. Upadek. Śmierć. Cisza. Wreszcie jej zmartwychwstanie.

Ogromne to dla mnie wyróżnienie, iż od miesiąca prezentuję tu swoje prace. Jakże dobrze pamiętam bowiem obraz tego budynku z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Ale i początkowe lata tego już wieku, kiedy przejeżdżałem często obok. Nigdy wówczas bym nie uwierzył, że popadająca w coraz większą ruinę dąbrowska synagoga odzyska ponownie blask, a tym bardziej, że będzie mi dane otworzyć w niej swoją wystawę o chasydach.

Pozwólcie więc, iż we wspomnieniu dokładnie sprzed miesiąca, spróbuję ukazać koloryt tego miejsca ale i swój zachwyt, że znalazły się osoby, dzięki którym dąbrowska synagoga (dziś jako Ośrodek Spotkania Kultur) pozwala na pielęgnowanie pamięci o tych którzy tu żyli i odeszli, ale też o tych, którzy tu po latach powracają. Wystawa moja w tak niezwykłym miejscu, to opowieść i o tych szeptach, co przychodzą, wędrują wśród swoich, wśród nas.  

Na spłaszczonym sklepieniu sali głównej zachowało się tondo z dwukrotnym przedstawieniem orła w locie: u dołu nad gniazdem z pisklętami, przy tym inskrypcja: „Jak orzeł, co gniazdo swoje ożywia, nad pisklętami swoimi krąży, rozwija swe skrzydła i bierze je, na sobie samym je nosi”, powyżej z młodymi na skrzydłach, przy tym inskrypcja: „Wyście widzieli, co uczyniłem Egiptowi, jak niosłem was na skrzydłach orlich i przywiodłem was do Mnie”

 Na suficie widnieje także Lewiatan połykający własny ogon, będący symbolem czasów mesjańskich.

Przedstawienie Tory w postaci rozłożonego zwoju.

Oczywiście w dąbrowskiej synagodze na uwagę zasługują nie tylko wspaniałe polichromie, mnóstwo też innych, równie ciekawych eksponatów, bo i historia pełna często niewiarygodnych wręcz zdarzeń wplecionych w tę lokalną społeczność, ale i mury sędziwe skrywające nadal wiele tajemnic. Warto tu zajrzeć, jestem przekonany, że czas ten pozostawi wiele zaskoczeń czy zauroczeń.

Tym bardziej, że Przewodnicy w osobach Pana Pawła Chojnowskiego oraz Pani Pauliny Białas, to prawdziwi pasjonaci!!! Tu później już tylko się powraca 🙂

Wystawę ,,Opowieści z ulicy Górnej” można oglądać do dnia 26 czerwca tego roku. Serdecznie Zapraszam!!! Każda wystawa jest inna, bo i miejsce prezentacji z zupełnie odmienną historią. I choć tytuł cały czas ten sam, to ilość przedstawianych obrazów jest każdorazowo inna. Tym razem wystawiam aż 71 kadrów. Wśród nich i takie, które nigdzie dotychczas nie były prezentowane.

A tak było przed miesiącem. To wciąż świeże i żywe wspomnienia.

Serdecznie Dziękuję!!!

Panie Pawle – szczególnie za zaufanie i zaproszenie!!! ale też za pokłady życzliwości!!!

Pani Elżbieto, Pani Paulino – za okazywaną pomoc, wsparcie, uśmiech 🙂

Hanno i Hubercie – za niezwykłe dźwięki, za skromność !!! rozwijajcie w sobie nadal tę pasję!!! pielęgnujcie wewnętrzne piękno!!!

Wszystkim Gościom – znajomym i nieznajomym, ale też i tym Wam, którzy z odległości przesyłali wiadomości, wspierali, pamiętali. Bardzo to cenne!!!

Raz jeszcze SERDECZNIE DZIĘKUJĘ!!!

Bądź pierwszym komentującym

Dodaj komentarz